Z majowym pozdrowieniem :)

Uganda Kakooge 2015 r.

DSC00204

Reklamy
Opublikowano Bez kategorii | 4 Komentarze

Wielkanoc 2018

Zdrowych i pogodnych Świąt Wielkiej Nocy dla wszystkich miłych gości mojego bloga.

1wielkanoc

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 2 Komentarze

21.15

Zapraszam jutro do wysłuchania na żywo audycji na temat naszej ostatniej misji w Kamerunie, o godzinie 21.15 w Radiu Szczecin. W audycji wezmą udział uczestnicy misji : prof Elżbieta Petriczko, ja, prof Andrzej Matyja i Michał Osuch student medycyny 🙂. Zawsze się stresuję takimi publicznymi występami, trzymajcie zatem kciuki 😉

IMG_1352

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Malaria

O malarii pisałam już kiedyś tutaj. Wszyscy niby o niej pamiętają, ale kiedy jedzie się do Afryki któryś tam już raz, to zwykle jakby zapomina się o profilaktyce. Zawsze trzeba pamiętać,  ze malaria jest chorobą śmiertelną: czy to wyjeżdża się pierwszy ,czy dziesiąty raz na misję . Niestety, nieleczona doprowadza do śmierci. Nigdy nie należy jej bagatelizować.

Od czasu do czasu ktoś z wolontariuszy naszej fundacji niestety choruje na malarię. Dobrze, że mamy świadomość , iż kiedy dopada wysoka gorączka to może to być własnie ta choroba i szybko udajemy się do lekarzy leczących choroby tropikalne. Zawsze ilekroć wyruszamy do Afryki zdajemy sobie sprawę z ryzyka.

Podczas takiego wyjazdu staram się chronić najlepiej jak umiem.

Co należy robić? Jeśli to nie jest wyjazd kilkumiesięczny najlepiej łykać profilaktycznie każdego dnia, o tej samej godzinie Malarone. Nosić długie spodnie, długie spódnice czy sukienki, a wiec ubrania zakrywające jak najwięcej ciała.O krótkich spodenkach trzeba zapomnieć mimo,że na dworze jest 36 st C . W takim ubraniu jest gorąco, jasne, ale też i mniej dostępnego  ciała dla moskitów. Dobrze jest, kiedy po godzinie 16-tej zakładamy bluzki z długim rękawem.O tej godzinie moskity zaczynają się dawać już we znaki, choć oczywiście noc czy wczesny świt są najbardziej niebezpieczne. Dobrze, kiedy ubranie nasączone jest, bądż chociaż spryskane, substancją antykomarową. Zawsze trzeba pamiętać o stosowaniu repelentów, świetnie do tego nadają się repelenty zawierające  40% i więcej DEET. Ja lubię MUGĘ,  ponieważ ma też taki swoisty zapach, który nazywam ” tropikalnymi perfumami” 🙂 i świetnie chroni przez ukąszeniami.  Niestety repelenty nie chronią przed np muchami TSE TSE i ryzyko jej ugryzienia zawsze jest.  Są specjalne ubrania o bardzo gęstym splocie bawełny, przez które nie może się przekłuć moskit, zatem  chronią również doskonale przed ukąszeniami. Lecąc w tropiki warto się w taką odzież zabezpieczyć. Trzeba też pamiętać,  że dobrze mieć kryte lekkie buty, a nawet skarpety antykomarowe 🙂  Takie buty, zwłaszcza jeśli jest się w wiosce w buszu czy w dżungli chronią nie tylko przed ukąszeniami komarów , węży, skorpionów ale i też przed ugryzieniami pcheł piaskowych i in. Dobrze jest, gdy w miejscu , w którym śpimy są siatki w oknach , a nad łóżkami moskitiery. Ja zawsze zabieram swoją moskitierę ze sobą, ponieważ  nie zawsze one są w miejscu noclegu. Mam też swoje prześcieradło  ( w sprzedaży są dostępne jedwabne lub bawełniane) nasączone substancją antykomarową, którym zazwyczaj dodatkowo się przykrywam w nocy.

 

Ryzyko ukąszenia zawsze jest i zawsze jest ryzyko zachorowania na malarię, ale stosując profilaktykę w pewnym stopniu je zmniejszamy.

Poniżej zdjęcie z mojej pierwszej misji do Ugandy. Na zdjęciu jestem razem z dr Iwoną Filipecką – okulistką, Agnieszką Lembowicz – optometrystką i misjonarzem Franciszkaninem bratem Piotrem .

DSC00788

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | 2 Komentarze

Moi pacjenci- Kamerun 2017

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 2 Komentarze

Oblicza Afryki

Nie było mnie tutaj ostatnio, ale   pierwszy raz od długiego czasu po prostu odpoczywałam. Wędrując po krajach Azji rozmyślałam o Afryce. Rozmawiałam o Afryce z ludżmi, których spotykałam na swoim szlaku. I nagle uświadomiłam sobie,  że  tutaj przedstawiam kraje afrykańskie jedynie z jednej strony, tej biedniejszej. Można by , na podstawie moich wpisów wyciągnąć błędne wnioski, że Afryka się nie zmienia.

Afryka jest różna, można powiedzieć, że jest Afryka: A, B, C. Afryka A- to Afryka bogatych ludzi, zamkniętych w swoich bogatych enklawach, nie interesująca się życiem innych ludzi, zwykle są to elity władzy.  Afryka B, to Afryka ludzi wykształconych, średniozamożnych, którym nie jest obcy los biedniejszych od siebie , pragną zmian i aktywnie działają na tej arenie , oraz Afryka C- to ciągle biedna Afryka, z brakiem dostępu do wody, z brakiem dostępu do edukacji. To ludzie, do których skierowana jest moja pomoc i zwykle o nich tutaj piszę.

Ktoś mi niedawno powiedział, że skoro nie można pomóc wszystkim czy jest sens pomagania garstce?  Uważam, że jeśli można pomóc choć jednej osobie, to warto podjąć wysiłek. Nasze życie zależy od tego, jakich ludzi spotykamy na naszej drodze: dobrych, lub  nieżyczliwych. To samo dotyczy mieszkańców Afryki. Pomagając jednemu dziecku zmieniamy jego życie . Jego życie w przyszłości będzie lepsze. Jeśli nauczy się czytać i pisać, osiągnie więcej niż jego niepiśmienni rodzice. Jeśli nauczy się szyć na maszynie- zarobi na swoje utrzymanie. Trzeba takiemu dziecku dać szansę, warto.

„Nawet  najmniejsza  pomoc  jest  lepsza  od największego współczucia”    Władysław Loranc

 

Duże miasta zazwyczaj tętnią życiem i są zdecydowanie bogatsze od prowincji, jednak na ich obrzeżach jak zawsze wyrastają slumsy. Akra, Yaunde, Kampala, Entebbe – to miasta z wyglądu dorównujące europejskim , jednak im coraz bardziej oddalamy się od stolicy zazwyczaj pojawia się ta prawdziwa Afryka, o której tutaj zawsze piszę. Gliniane domy pokryte strzechą z trzciny, czasem z blachy falistej. To wsie bez dostępu do zdrowej wody, to dzieci  pozbawione dzieciństwa, pracujące od najwcześniejszych lat, bez możliwości zmiany swojego życia. To do takich ludzi skierowana jest moja pomoc, zaś  nasza Fundacja Dzieci Afryki realizuje wiele programów i projektów jak np : Adopcja serca, Bilet do świata, Leki dla afrykańskiej apteki i wiele wiele innych. Gdyby ktoś z Państwa chciał wspomagać na odległość dziecko, opłacać jego naukę   , czy to w adopcji serca, czy w innym programie zapraszam zainteresowanych do ewentualnego zapoznania się z naszą działalnością:

http://dzieciafryki.com/programy-pomocy/

 

Zbliża się czas rozliczeń z Urzędem Skarbowym, gdybyście Państwo chcieli wesprzeć moją działalność byłabym wdzięczna w imieniu moich podopiecznych-pacjentów żyjących daleko  w afrykańskich wioskach, pozostawionych samych sobie , bez jakiegokolwiek dostępu do opieki medycznej.

Za tzw 1 % kupuję leki i środki czystości.Rozliczenie zawsze dostępne jest na stronie fundacji-do wglądu

Nie pobieram z Fundacji żadnego wynagrodzenia.Bilety i utrzymanie w czasie misji pokrywamy z własnych środków.

 

Nie bądźmy obojętni!
Podzielmy się 1 procentem podatku
z ubogimi mieszkańcami Afryki!
KRS 0000331212

cel szczegółowy: „Dermatolog dla Afryki”

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 6 Komentarzy

***

 

 

 

Ostrowiecka dermatolog z kolejną misją w Afryce
09-01-2018,
Ostrowiecka dermatolog z kolejną misją w AfryceEgzotyczne wakacje w Egipcie czy Tunezji zamieniła na Afrykę równikową, by nieść pomoc medyczną tamtejszej ludności. Ostrowiecka dermatolog Anna Chałupczak-Winiarska, ambasadorka Fundacji „Dzieci Afryki” wróciła właśnie z kolejnej, czwartej już misji. Tym razem spędziła ponad dwa tygodnie w Kamerunie, lecząc dolegliwości skórne setek pacjentów.
Praca z powołaniem
Anna Chałupczak-Winiarska swoje wyprawy w głąb Czarnego Lądu traktuje jak swoiste powołanie.
– Pomyślałam, że skoro mam już dorosłe dziecko, lata praktyki w zawodzie i spore doświadczenie, warto podzielić się tą wiedzą z potrzebującymi. Można powiedzieć, że poczułam pewne powołanie, wewnętrzną potrzebę dotarcia do afrykańskiej dżungli, gdzie mało kto dociera i pomagania rdzennym mieszkańcom – mówi A. Chałupczak-Winiarska. – Ludność Afryki równikowej jest praktycznie pozbawiona opieki medycznej. Tam w ogóle nie ma ubezpieczeń społecznych, jakiekolwiek świadczenia lekarskie wiążą się z odpłatnością. Ludzi na leczenie zwyczajnie nie stać, poza tym praktycznie nie ma lekarzy. Jeżeli ktokolwiek z miejscowych skończy medycynę, np. w Europie czy na miejscu, natychmiast wyjeżdża. Poradnie generalnie prowadzą pielęgniarki i na nich opiera się cała opieka medyczna. Operacje i sam pobyt w szpitalu oczywiście też są odpłatne. Mało tego, trafiając do szpitala, trzeba wziąć ze sobą pościel, ubranie, a rodzina chorego musi zadbać o jego wyżywienie. Większości osób na to nie stać i ludzie umierają.
Lekarstwa na wagę złota
Jako ambasadorka Fundacji „Dzieci Afryki” Anna Chałupczak-Winiarska „zaliczyła” już cztery misje medyczne do Afryki – stacjonowała w Ugandzie, Ghanie i dwa razy w Kamerunie. Zazwyczaj wyprawy trwają od dwóch do trzech tygodni i bierze w nich udział od kilku do kilkunastu lekarzy różnych specjalności. Przygotowania natomiast odbywają się cały rok. Głównie polegają na gromadzenie środków na zakup niezbędnych lekarstw, m.in. z 1% podatku, który można wpłacić na konkretny cel, np. na działalność dermatologa w Afryce.
– Kiedy pacjent z buszu czy z dżungli trafia do nas, zdajemy sobie sprawę, że po pierwsze nie ma pieniędzy, żeby iść i kupić leki, a po drugie, nawet jeśli ja mu powiem, co ma kupić, to nie bardzo ma gdzie, w związku z czym dostaje od nas lek za darmo. Są to przede wszystkim maści przeciwgrzybicze czy przeciwzapalne – wyjaśnia A. Chałupczak-Winiarska. – Podczas ostatniej misji wróciłam do tego samego miejsca, w którym byłam dwa lata temu, czyli do kameruńskiej miejscowości Sangmelima. Ku mojemu zaskoczeniu trafiali do mnie pacjenci, których leczyłam wówczas. Zawsze kiedy wracam z misji, zastanawiam się, czy wdrożone przeze mnie leczenie było skuteczne, czy pomogłam ludziom. Teraz mogłam sprawdzić to namacalnie. Przychodzili pacjenci, mówili, że byli u mnie dwa lata temu, dostali leki i one im pomogły, ale nie mieli pieniędzy, aby kontynuować terapię. Jeden z panów przyniósł mi tubkę maści, którą otrzymał ode mnie przed dwoma laty. Była wyciśnięta do granic możliwość, miała grubość żyletki. Trzymał ją przez te dwa lata z nadzieją, że może uda mu się taką samą gdzieś dostać. I dostał ją ponownie. Takie momenty utwierdzają w przekonaniu, że nasze wyjazdy mają sens.
Pieszo przez busz po zdrowie
O tym, że w danej miejscowości pojawią się lekarze z Polski, informują ludność misjonarze w kościołach. Z bezpłatnie udzielanych porad czy zabiegów specjalistycznych, w tym operacji skorzystać może każdy niezależnie od wyznania. Jak relacjonuje ostrowiecka dermatolog, kolejki ustawiają się od rana i bywa tak, że gdy nie da się pomóc wszystkim w danym dniu, ludzie czekają całą noc do następnego. Często idą kilkadziesiąt kilometrów pieszo przez dżunglę całymi rodzinami.
– Ludzie żyją tam krótko, umierają z powodu chorób zakaźnych, malarii, HIV, HCV, ale też z powodu polio, żółtej febry i wielu innych, przenoszonych przez owady – mówi A. Chałupczak-Winiarska. – Do mnie pacjenci zgłaszają się z problemami grzybicznymi i bakteryjnymi, natomiast niezmiernie rzadko spotkałam się z chorobami alergicznymi. Takich przypadków było dosłownie kilka. Na pewno choroby zakaźne, grzybicze i bakteryjne wiążą się z tym, że ludzie nie mają dostępu do dobrej, czystej wody. Korzystają ze zbiorników, które są w pobliżu. Często jest to bajoro, gdzie zwierzęta piją wodę, ludzie piorą ubrania, część z nich się myje, a inni czerpią wodę, by ugotować zupę czy wprost się napić. Alergii jest tak mało pewnie dlatego, że wszystko jest naturalne, nie ma nawozów sztucznych, żywności przetworzonej, środków chemicznych stosowanych na co dzień, w sumie jest tylko mydło. Spotkałam się za to z łuszczycą. Tak jak na całym świecie, dotyka ona również ludność afrykańską i tak jak wszędzie ludzie chowają ją pod ubraniem, mimo że słońce jest świetnym lekiem na tego typu schorzenia.
Kropla drąży skałę
Jak podkreśla A. Chałupczak-Winiarska, z każdej misji przywozi kolejne doświadczenia i refleksje.
– Ostatnio matka przyniosła do mnie około czteroletnie dziecko ze zrośniętymi paluszkami. Było strasznie wychudzone, bo to zrośnięcie uniemożliwiało mu samodzielne jedzenie. Jako że w naszej grupie była chirurg dziecięcy Maria Wieczorek, dziecko przeszło operację. Uwolnienie kciuków pozwoli mu przede wszystkim jeść, uczyć się, a w przyszłości pracować i zarobić na siebie. Myślę, że zmieniamy trochę życie tym ludziom, poprawiamy je – przyznaje A. Chałupczak-Winiarska. – W Polsce stale na coś narzekamy, nie zdając sobie sprawy z rzeczy tak prozaicznych, jak dostęp do bieżącej wody, z tego, że mamy co jeść, w co się ubrać, że państwo jednak o nas dba. Wyjazdy do Afryki uświadamiają mi, że należy doceniać to, co się posiada, cieszyć tym i dzielić z innymi. Przecież nawet najmniejszy gest może mieć wielkie znaczenie i odmienić czyjś los.
K.F.
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 2 Komentarze

Życzenia

Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia 🙂

25593415_1503773866343800_1868938100_n.

DSC_7157

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 2 Komentarze

już w domu

Po długiej 24 godzinnej podróży jestem już w domu.Niebawem napiszę więcej. Padam ze zmęczenia.DSC02388

Wśród moich pacjentów 😉

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 2 Komentarze

Czwartek 13.12.2017

Pierwszy raz wracam do miejsca, w którym byłam dwa lata temu z misja medyczna. Było mi bardzo miło, gdy do kontroli wracali moi poprzedni pacjenci. Za każdym razem mówili,ze moje leki im bardzo pomogły,co potwierdzałam w badaniu. W takich chwilach utwierdzam się w przekonaniu,ze moja praca na kontynencie afrykańskim ma sens.

Ponizej zdjęcie z moja mała pacjentka

A4D4CFEC-5C3F-4D53-9E2A-D2D18FA35881

Opublikowano Bez kategorii | 3 Komentarze